Najpierw komplement, potem prośba, której trudno odmówić.
Ingracjacja to celowe zjednywanie sobie kogoś pochlebstwem, przytakiwaniem albo drobnymi przysługami po to, żeby potem łatwiej coś od niego uzyskać. Metaanaliza Randalla Gordona z 1996 roku pokazała, że takie zabiegi naprawdę podnoszą sympatię osoby, której się schlebia, choć obserwatorzy z boku często widzą je od razu.
Komplement trafia w potrzebę dobrego zdania o sobie, więc trudno go odrzucić, nawet gdy podejrzewamy intencję: w badaniach Chan i Sengupty pochlebstwo, które ludzie świadomie uznali za nieszczere, i tak zostawiało w nich ciepłe nastawienie. Czujność tracimy więc właśnie wtedy, gdy schlebiają nam, a nie komuś obok.
Przykład: nowy znajomy przez tydzień zachwyca się twoim gustem muzycznym, zgadza się z każdym twoim zdaniem i podsyła ci memy. Ósmego dnia prosi, żebyś polecił go swojemu szefowi, i odmowa wydaje się nagle bardzo nieuprzejma.